Arbeit macht frei – Ironia wyryta w żelazie

4 maja 2021

Poznaj historię i mroczną symbolikę napisu z bramy Auschwitz. Dowiedz się, kto go wykonał, co oznaczał i jak został skradziony i odzyskany.
Arbeit macht frei – Ironia wyryta w żelazie
4 maja 2021

Napis „Arbeit macht frei” w Auschwitz – kontekst historyczny i znaczenie

Mało który symbol jest tak przejmujący jak kuty żelazny napis witający odwiedzających przy wejściu do Auschwitz. Arbeit macht frei – „Praca czyni wolnym” – to nie tylko hasło. To przerażający paradoks, wykonany z ponurą precyzją i umieszczony nad bramą jednego z najbardziej znanych obozów zagłady w historii ludzkości.

Dla osób nieświadomych może brzmieć jak motywacyjny slogan, lecz dla tych, którzy przechodzili pod nim lub zgłębiali mroczną przeszłość obozu, jest to okrutna kpina. Napis został umieszczony nie tylko w Auschwitz, ale także w innych obozach nazistowskich, takich jak Dachau, Sachsenhausen, Gross-Rosen, Theresienstadt czy Flossenbürg. Stał się on symbolem terroru, ukrytym pod pozorem wyższego celu.

Jeśli chcesz poznać, jak Auschwitz-Birkenau powstało i jak przekształciło się w fabrykę śmierci, polecamy nasz pełny artykuł o historii obozu Auschwitz-Birkenau.

Znając całą, przerażającą historię nazistowskich obozów koncentracyjnych, łatwo zrozumieć, jak drwiący był ten napis. Dla więźniów jedynym sposobem na osiągnięcie wolności była najczęściej śmierć – jak mawiali sami, powtarzając obozowe wersety, które były równie ironiczne, jak sam napis.

Arbeit macht frei
durch Krematorium Nummer drei

[Praca czyni wolnym
przez krematorium numer trzy
]

Bramę zbudowali polscy więźniowie pod kierunkiem Jana Liwacza (obóz numer 1010 – mistrza kowalstwa artystycznego, zanim został wysłany do Auschwitz), który przybył do obozu w jednym z pierwszych transportów z więzienia w Wiśniczu w 1940 roku. Sama budowa była częścią prac związanych z wzmocnieniem ogrodzenia obozu (gdy drewniane słupy zastąpiono betonowymi, wyposażonymi w mocno napięty drut kolczasty).

Kiedy spojrzysz na napis, możesz zauważyć, że litera „B” jest przyspawana do góry nogami. Krążą plotki, że kowale zrobili to celowo – jako akt buntu. Istnieje jednak również teoria, że był to jedynie przypadek.

Kazimierz Albin (1922–2019), jeden z nielicznych ocalałych, którzy przybyli do Auschwitz w pierwszym transporcie (obóz numer 118), wyraźnie pamięta dzień, w którym napis został zamontowany na bramie:

Byliśmy wstrząśnięci cynizmem Niemców. Napisali „Arbeit macht frei”, ale szybko przekonaliśmy się, że praca w Auschwitz była tylko metodą zabijania więźniów. Szybko więc złożyliśmy słowa „Arbeit Macht Frei durch den Schornstein”, co oznacza „Praca czyni wolnym [w sensie wyjścia] przez komin.”

Po wyzwoleniu obozu Sowieci planowali przetransportować napis do Rosji, ale były więźniowie, m.in. Eugeniusz Nosal (obóz numer 693), udaremnili ich plany, przekupując strażnika obserwującego wagon z ładunkiem – rzekomo przy użyciu butelki bimberu – i ukrywając napis w ratuszu w Auschwitz. Dzięki temu, gdy powstało Muzeum i Miejsce Pamięci, napis powrócił na bramę.

Rysunek autorstwa Mieczysława Kościelniaka, byłego więźnia KL Auschwitz
Muzeum Auschwitz-Birkenau, rysunek z serii „Prisoner's Day”. Autor: Mieczysław Kościelniak – były więzień KL Auschwitz

Kto ukradł napis?

Interesująco, w grudniu 2009 roku napis został skradziony. Na szczęście odzyskano go – w trzech częściach – zaledwie 70 godzin później, we wsi niedaleko Torunia, skąd miał kontynuować swoją podróż do… Szwecji. Marcin A. i Andrzej S., a także Anders Högström, który miał kierować grupą, zostali uznani za odpowiedzialnych za kradzież. Oskarżyciel twierdził, że kradzież nie była z jego polecenia, lecz że napis został zamówiony przez szwedzkiego milionera Larsa-Görana Wahlströma, powiązanego z neonazistami.

Högström zeznał wtedy, że napis „Arbeit macht frei” miał być sprzedany, a pieniądze miały sfinansować atak nazistowski na rząd Szwecji. Nie był to żaden sekret, że Lars-Göran Wahlström interesował się pamiątkami powojennymi – podobno w jego willi wisiały portrety Adolfa Hitlera, flaga z swastyką, odznaki i inne artefakty związane z nazizmem. Znał osobiście Högströma, ale z powodu braku dowodów został uniewinniony. Dopiero w 2020 roku, w książce Extremisten autorstwa dziennikarza Bosse Gustafssona, Anders Högström przyznał się, że to on był mózgiem całej operacji i że nie było żadnego inicjatora ani spisku.

Od tamtego incydentu oryginalny napis jest wystawiany w Muzeum Auschwitz-Birkenau, a replika wisi na bramie. Dotyczy to nie tylko kradzieży, ale także warunków atmosferycznych, które mogą powodować korozję napisu.

Interesujące jest, że podobna historia dotyczy napisu z obozu Dachau, który został skradziony w 2014 roku. Znaleziono go dopiero dwa lata później w Norwegii. Trudno nie odnieść wrażenia, że artefakty nazistowskie budzą u niektórych osób niezdrową fascynację.

Bramy z napisem Arbeit macht frei (Praca czyni wolnym), Auschwitz-Birkenau I, Oświęcim
Bramy z napisem Arbeit macht frei (Praca czyni wolnym), Auschwitz-Birkenau I, Oświęcim

Odwiedziny

Patrząc na bramę Muzeum Auschwitz-Birkenau, warto pamiętać, że podczas okupacji przez ponad 1,3 miliona ludzi przez nią przeszło. Po wyzwoleniu obozu tylko około 7 000 ocalałych mogło wyjść przez te mury (przez ponad pięć lat około 200 000 osób przeżyło pobyt w obozie – niektóre z nich zmarły podczas tzw. marszów śmierci). Mając to na uwadze, należy powstrzymać się od robienia selfie z szerokim uśmiechem na tle napisu „Arbeit macht frei”, co niestety zdarza się niektórym turystom. Auschwitz to nie tylko muzeum, ale także miejsce pamięci i przede wszystkim jeden z największych cmentarzy na świecie.

Jeśli planujesz odwiedzić to miejsce osobiście, polecamy zapoznanie się z naszym przewodnikiem na temat jak odwiedzić Auschwitz z szacunkiem i odpowiedzialnością.

Uwagi:

  1. Fragment wywiadu z K. Albina do "Rzeczpospolitej", 19 grudnia 2009 r.
Wstecz

Dodaj komentarz

Proszę wpisać komentarz
Proszę wpisać swoje imię